Kilka zim temu wraz z rodziną zameldowaliśmy się w odrestaurowanym XVII-wiecznym majątku w małym miasteczku Lower Monferrato w Piemoncie we Włoszech. Nasz wykusz wychodził na faliste wzgórza pokryte winoroślą i, daleko, daleko w krajobrazie, na ośnieżone Alpy. Żaden samochód nie przejechał przez cyprysowy krajobraz; każdego ranka zasiedliśmy w całkowitym spokoju do śniadania ze świeżo upieczonego chleba, miękkich serów i soku pomarańczowego z krwi. Doświadczenie to było doświadczeniem, którego poszukuje wielu współczesnych podróżników: kilka nocy ukrytych w europejskiej wiosce, doświadczanie tradycyjnej kultury i duszy miejsca docelowego.

Jaki jest urok tych małych miasteczek z ich meandrującymi ulicami, kawiarniami tylko na lunch i intymnymi sklepikami? Pisarz David Farley może mieć odpowiedź: „W czasach postępującej globalizacji, wioski oferują spojrzenie w przeszłość, jak również wyraźniejszy obraz kraju lub regionu, w tym jego żywności”.

Więc na następną europejską ucieczkę, udaj się na objazd do małego miasteczka. Ullastret, w hiszpańskim Baix Empordá, to godna uwagi mekka Slow Food: w czteropokojowym hotelu El Fort właścicielka Lola Puig serwuje lokalnie uprawiane warzywa, chleb domowej roboty i ekologiczny ser kozi na oświetlonym latarnią tarasie, z którego roztacza się widok na pole drzew morwy.

W Arild w Szwecji artysta Lars Vilks zbudował Nimis, publiczną instalację artystyczną z labiryntem 300-metrowych tuneli naziemnych i 45-metrową wieżą wspinaczkową. Sama wioska rybacka znajduje się zaledwie dwie godziny jazdy samochodem i promem od Kopenhagi.

Ten rodzaj doświadczenia może spełnić wiele oczekiwań. Według pisarki Sylvie Bigar, która badała te tajemnicze miejsca, aby wymyślić te najlepsze, „Malutkie miasteczko oferuje przygodę, nowość, piękno, a także poczucie historii. Wiedza, że niektóre z tych klejnotów istnieją już od tak dawna i nie zostały jeszcze „odkryte”, uspokaja ducha i przynosi poczucie spokoju”.